[NSFW] [+18] | Strona dla osób +18

Czytasz, masz swoje przemyślenia? Napisz kilka słów w komentarzu pod postami albo napisz maila homislog(at)gmail.com. Wasz odzew to motywacja dla dalszego publikowania wpisów.

sobota, 31 grudnia 2022

22.12.2/6/9/10/14/17/19/20/23/25/26/28/31. Grudniowe historie...

22.12.2. Seks na wyjeździe. 

Wieczorem, drugiego dnia pobytu, Miś-przytulak przyszedł do leżącego na sofie Liska. Położył się i wtulił. Były wzajemne czułości i całusy. Chociaż Miś wyczuwał, jakby Lisek nie bardzo chciał się angażować, gdy szli w ślimaka. Do tego stopnia miał wątpliwości, że w końcu zapytał czy wszystko w porządku i czy chce kontynuować. Lisek, jak to Lisek. Odpowiedział, że na sofie to trudno mu się ruszać, gdy tak Miś na nim i w ogóle to już od jakiegoś czasu myślał, by przeszli w wygodniejsze miejsce.

Chwilę przerwy przy zmianie miejscówki, Miś wykorzystał, by rozpalić świece w sypialni dla romantycznej atmosfery. Odświeżył się w łazience, po czym w sypialni zaczęli grę wstępną od nowa. Miś położył się na Lisku i znów poszli w ślimaka. Ale Miś miał ochotę wylizać go całego, a Lis nie protestował. Miś poszedł na całość. Lizał namiętnie od uszu, przechodząc języczkiem przez szyję, dokładnie obie pachy, ramiona, ręce.


Wrócił na tors i oba sutki, po czym skierował się języczkiem na dół, na nogi, celowo omijając krocze. Zdjął Liskowi skarpetki i lizał opuszki palców każdej stopy, a potem każdy z palców z osobna. Czy Liskowi to sprawiło to przyjemność? Trudno powiedzieć. Lis nic nie komentował, a Miś też nie uchwycił jakiejś szczególnej zwrotnej reakcji. Zważywszy, że Misiek po raz pierwszy buszował jęzorem w stopach, to i tak nieźle wyszło.

Wrócił językiem do tej części ciała, którą wcześniej specjalnie pominął. Lis dostał lodzika, a przy tych pieszczotach, wyraźnie już było słychać, że lubi, że czekał...

Po lodzie przeszli w ślimaka, zamiana miejscami na łóżku i to Lisek robił Misiowi  loda. Co prawda krótko to trwało, bo zaraz ślina poszła na dupsko. Lisek nasmarował swojego kutasa i wjechał w Misia na pagony. Jebanie skończyli na jeźdźcu. Choć Misiek chciał ujeżdżać Liska dalej, to jego dziurka nie dawała już rady. Normalnie sięgnąłby po poppersa, by sobie niuchnąć i dać się posuwać dalej na maksa. Na wyjeździe nie miał go ze sobą, więc obaj skończyli waląc sobie, ze spustem na Lisią klatę.

22.12.6. Po wyjeździe

Szara rzeczywistość. Żebranie o czułości. (Pod)świadome wymówki Liska.

22.12.9.

22.12.10. 

Przytulas. Popołudniowa drzemka. Czułości Misia. Uniki Liska - "Chyba jeszcze pośpię. Przepraszam."

22.12.14.

22.12.17. 

- To po co ja z rana wychodziłem do Biedronki! Mogłem później pójść... - wybuch Liska z pretensjami na wieść, że Miś może zje jabłko w ramach śniadania.

22.12.19.  

22.12.20. 

Wieczorkiem, Miś już odpoczywając w sypialni, dosłownie wciągnął Liska do łóżka na przytulasy, gdy ten podszedł pokazać coś mu na telefonie. Lis był dosyć świeżo po treningu na trenażerze, więc w łóżku rozebrał go do naga ze stroju treningowego.

Sutki wypieszczone... I tylko sutki. Podobno Lisku się już zasypiało w trakcie pieszczot Misia...

22.12.23.  

Lisek na święta wyjeżdżał do rodzinnego domu. Miś liczył na jakiś seks, jeszcze przed jego wyjazdem. Przeliczył się.

22.12.25. 

Lisek wrócił ze świąt. Miś w chuj się cieszył na jego widok, po zaledwie po dwóch dniach rozłąki. Łasił się do niego, ale oczywiście Lis -  standardowa postawa. Miło mu było, ale seksu z tego nie było...

22.12.26.

Nad ranem Miś wstał, ale później wrócił do łóżeczka, do Liska, dospać. Gdy się obaj przebudzili, Lisek nawet fajnie zaczął smyrać po dupce Misia. Zwłaszcza, gdy palcem jeździł po włoskach na rowku, to Miśka przeszywały dreszcze.

W końcu zapytał o "bara bara". No cóż, Miś chwilę nie odpowiadał. W sumie nie wiedział, czy chciał, czy nie chciał. Raz to czuł jeszcze świąteczne obżarstwo, które mu ciążyło. A dwa, miał te myśli typu "...i znowu to ja mam dupki dać?". W końcu, zgodnie z prawdą odpowiedział, że nie ma ochoty. Pieszczoty tak jakoś się rozmyły. Lisek wspomniał, że coś głodny jest. Lecz zamiast wstawać, to wtulonych w siebie samców, ponownie zmogła drzemka. 

Miś zbudził się ponownie napalony. Całował i lizał Liska. Na koniec wykonał swój popisowy numer, czyli lodzik z połykiem. Lisek dalej głodny, więc wstał szykować śniadanie. I choć Miś zażartował, że on to właściwie dopiero co po proteinowym śniadaniu, to w środku nie było mu do śmiechu. Dał z siebie wszystko, prawda nie oczekując nic w zamian, ale bolało że Lisek nawet nie zapytał się o potrzeby Misia.

Dopiero kilka godzin później, gdy się szykowali do wyjścia na rodzinny, świąteczny obiad, Lisek pod wspólnym prysznicem, pieszczotami pomógł Misiowi dojść i rozładować mu napięcie. Miś przy okazji dowiedział się o czymś co nie daje mu spokoju. Po orgazmie, kutas Liska zawsze był mega wrażliwy, więc nie ma szans, by się nim bawić albo próbować ponownie rozpalić. A teraz Miś dowiedział się, że to raczej skórka. 

Miś, przez analogie do swojego sprzętu, wie kiedy kutas i naplet jest tak umęczony, że prosi o odpoczynek. No ale Miś dzisiaj, aż tak nie wymęczył kutasa Liska. To co? Miał używanie już wcześniej...?

22.12.28. Nie mam większej ochoty

Czy zdarzyło się Wam ubierać partnera, którego uprzednio już zdążyliście rozebrać do igraszek. Misiowi dziś to się przydarzyło.

Z rana, Miś usłyszał "Muszę już wstać", które przerwało łaszenie się do Liska.

Po południu, już dobrze po powrocie Liska z pracy, Miś spontanicznie ruszył do działania. Przytulając, przespacerował się z Liskiem, prowadząc go z kuchni do sypialni. Ułożył na plecach na łóżeczku, a następnie Miś położył się na Lisku, który widać, że zaskoczony - nie bardzo wiedział, jak zareagować. Lis miał już ułożony plan, by coś przekąsić i pojeździć na trenażerze. A tu takie coś! Miś łasząc się, zaczął rozbierać Liska z ciuchów. Zdjął spodnie dresowe i koszulkę. Siebie też pozbawił koszulki, tak że obaj zostali tylko w bokserkach i skarpetach. Przytulił się, ocierał przez boksy, kroczem o krocze. Niby coś tam drgało, ale Lisek stale był w pozycji biernej - wyczekującej. Miś postanowił zejść z pieszczotami w dół, by rozruszać Liska. Najpierw przez boksy dobrał się do krocza. Wąchał, wtulał się twarzą, łapał ustami. W końcu zsunął bokserki, by uwolnić kutasa i móc go lizać. Jeszcze nie był w chuj sztywny, ale od pół zwodu już daleko mu było. Lizał od podstawy ku główce. Delektował się aromatem i smakiem czubka, ale kontrolnie nasłuchiwał i spoglądał na Liska. Jak Miś położył Liska na łóżku, tak ten leżał niemal bez ruchu. I cisza. Zupełny brak tych westchnień rozkoszy, gdy kutas pierwszy raz zatapiając się u ustach, miał ściągany napletek z główki. 

Miś przerwał. Popatrzył pytająco w kierunku Liska i usłyszał co usłyszał: 

- Chyba nie mam większej ochoty...

Miś zwiesił głowę, opierając ją o brzuszek Liska i trwał tak chwilę z milionem myśli. 

- To co, coś przekąsimy - odezwał Miś, próbując odnaleźć się jakoś w tej sytuacji.

- Mhm - zareagował Lisek. 

- Poczekaj, tylko cię ubiorę - odparł Miś, po czym tak jak zdjął, tak założył na Liska spodnie dresowe i koszulkę.

22.12.31. Sobota. Sylwester.

Poranek. Miś wstaje nad ranem z namiotem w gaciach. Białe boksy solidnie wypchane. (Tak, Miś od jakiegoś już czasu, nie śpi nago. Ot jakieś luźne bokserki i t-shirt. Oficjalnie zima, ale to jakaś forma focha na Liska, za brak odwzajemnionych pieszczot.)

Stęskniony czułości, po dobrej godzinie wraca do sypialni. W idealnym momencie, bowiem Lisek właśnie się wybudza. Co prawda informuje, że potrzebuje jeszcze chwili, by rozbudzić się na dobre, ale Miś może go kiziać, byle spokojnie. Tak też Miś czyni, głaszcząc niespiesznie po udach, pośladkach i plecach. Cierpliwie daje czas, by Lisek mógł sobie jeszcze podrzemać. Po pewnym czasie, pierwszą czynnością którą wykonuje Lisek, jest sięgnięcie po telefon. I to bynajmniej nie po to by sprawdzić, która godzina. Miś poczuł się "zdradzony z telefonem". Nie pierwszy raz zresztą w ten sposób "przegrał". Wycofał się. Choć wtulony w Liska, schował się w sobie. Lisek wstał do toalety i już nie wrócił do łóżeczka...

Dopiero późnym popołudniem "obudził" się Lisek. Nagi, czekał już na Misia w sypialni. Misiek w końcu przyszedł, ale dał do zrozumienia Liskowi, że musi się postarać, bo on wcale nie jest przekonany, czy ma ochotę na amory. Jeśli dodatkowo chce kutasa zamoczyć w jego dupsku, to musi "przekonać" Miśka, by mu uległ. Oczywiście to było droczenie się Liskiem, bowiem Miś pragnął czułości i seksu z Liskiem.

Trzeba przyznać, że Lisek uruchomił tak subtelny i czuły dotyk, aż Miśka przeszywały dreszcze. Wił się i mruczał, jakby to mu sutki pieścił, a to tylko palcem po ciele wodził. I... Liskowi skończyły się pomysły...

Rozbroił tym całkowicie Miśka, ale też skłoniło, by opowiedział o swoich fantazjach, czy też poinstruował, co Lisek mógłby mu wtedy, a wtedy zrobić...    

Misiek poszedł przygotować dupsko. Wrócił do sypialni, ubrany nowe a'la skórzane czarne jocksy. Przygotował też nowe popersy do zabawy, bo coś czuł, że z pewnością się przydadzą.

A potem, Lis wyruchał konkretnie. Nie chciał loda, tylko od razu zamoczyć kutasa w dupsku Misia. Działo się i było głośno. Bardzo głośno. Miś w pewnej chwili widział, jak Lisek wodzi wzrokiem, w poszukiwaniu czym może go uciszyć. Nie wiedząc za co złapać, a może i trochę krępując się, w końcu zakrył usta dłonią. Miś uświadomił Liska, że śmiało może bokserkami go zakneblować, a że były Misiowe do spania pod ręką, to zaraz wpakował i zatkał mu ryja. Spełniła się tym samym jedna z fantazji Misia.

Całkowicie uległy Misiek, odurzony nowym, najsilniejszym poppersem, jaki do tej pory miał okazję testować i tak darł się wniebogłosy. Lis orał mu pizdę ile wlezie, byle tyko Miśkowi było dobrze. Zapłodnił, jebiąc na pieska. Misiek wył, gdy Lis w spazmach dociskał mocniej i mocniej, pakując kolejne porcje spermy głęboko w środku. A i tak kiedy wyjął kutasa, czuł jak soki wypływają z dziurki na worek i uda.

Miś padł. Nie szczytował, ale czuł się tak błogo, jak po orgazmie. Pogadali sobie znowu. Miś przypomniał Liskowi, że choć teraz czuje się spełniony, to mimo wszystko później będzie chciał, by go wydoić. "- Tak wiem." odparł Lisek dodatkowo kiwając twierdząco. Ale obaj nie spodziewali się, że to nastąpi znacznie szybciej. Po chwilowym odpoczynku, Miśka dupka była chętna na więcej. Wrócili więc do pomysłu Liska, jaki pojawił się jakiś czas wcześniej, by korzystając z jego spermy w dupsku jako nawilżacza, w ruch poszło dildo.

Misiek znów na pieska, był jebany. Tym razem czarnym kutasem, rozmiarowo podobnym do Liskowego. Znów wył z rozkoszy, gdy Lisek zabawiał się jego dziurskiem, a poppers tylko potęgował doznania. 


W końcu Miś, położył się na plecach z dildosem w dupie, a Lisek walił mu konia, aż zjebał się na siebie, opróżniając cały nagromadzony ładunek z jaj.

Pod prysznicem znów sobie pogadali. Miś przypomniał Liskowi, że jutro będzie znowu miał ochotę na seks.

- Wiem - uśmiechając się odparł Lisek

- No i chciałbym, czasem... Ciebie też posuwać - nieśmiało odpowiedział Miś

Lisek opowiedział czemu odmawia, więc przynajmniej Miś dowiedział się dokładnie w czym rzecz. No cóż, taka natura Lisiej dziurki, że jest wrażliwa, a "po" Lisek potrafi się blokować na kilka tygodniu czy miesiąc, zanim jakkolwiek poczuje się pewnie.
 
Misiek zrozumiał, że jest na przegranej pozycji w tej kwestii. Zabrakło mu odwagi, by poruszyć temat otwarcia związku, skoro jest taka sytuacja. Jedyne co odpowiedział Liskowi to to, że rozumie go, ale z drugiej strony, nie jest pewien, czy brak możliwości bycia aktywnym, jest do przeskoczenia dla Misia.

niedziela, 20 listopada 2022

22.11.20. Co gryzie Liska?

 22.11.20. Miś to znów zrobił... Pytanie czy Liskowi, sobie, a może obojgu? 

W niedzielę wieczorem, położyli się do łóżka spać. Lisek już leżał pod kołderką na brzuszku, kiedy Miś dołączył. A Miś jak to Miś, od razu zaczął przymilać się. (W zasadzie to przez cały weekend tak robił, szukając okazji do każdej bliskości z Liskiem). Spostrzegł jednak, że ma odrobinę za chłodne rączki. Ogrzał je najpierw o własne ciało, zanim zaczął wędrować nimi po plecach i pośladkach Liska. Słownie komplementował owe poślady. Ich krągłość, jędrność, delikatność, przyjemność z dotyku podczas głaskania i ściskania rękoma. W końcu, Miś wszedł nad Liska, położył się, objął kończynami i przytulił. Przymknął oczy, a łapkami macał i gładził po ramionach, łopatkach, a od przodu, gdzie mógł sięgnąć, po klacie i piersiach. W tym samym czasie, jego kutas prężył się i pulsował pomiędzy pośladkami Liska. Kontynuując, Miś głową wtulał się w plecy, smyrał po karku. Całował po szyi, ramionach, plecach. Zniżał się w kierunku pośladków, odejmował je dłońmi, gładził, ściskał, całował. I znów wracał z pieszczotami do góry, szorując całym swoim futerkiem po ciele Liska.

A Lis? Lis oparty na rekach, od początku leżał zapatrzony w telefon, nieustająco przeglądając coś. Kiedy po jakimś czasie, Miś ponownie otworzył oczy, tym razem na telefonie był wygaszacz, a Lis jak nieobecny z twarzą skierowaną w czarny ekran z wyświetlaną godziną.

O czym myślał Lis, co analizował, czy miał jakieś zmartwienie? Tego Miś nie wiedział, za to poczuł się (zresztą nie pierwszy raz), jakby jego dotyk był w tej chwili niepożądany, a Lisek wziął całą tę sytuację z pieszczotami na przeczekanie. Dlatego, delikatnie jak tylko mógł zsunął się z Liska i zrezygnowany zaległ obok.

Po krótkiej chwili, nie mogąc zasnąć, mając cały czas mętlik w głowie, sam sięgnął po telefon "by sobie poprzeglądać". Niedługo potem, również obok rozbłysnął ponownie ekran telefonu...

poniedziałek, 14 listopada 2022

22.11.14. Byczek ;)

22.11.14. Miś bierze swoje sprawy w swoje łapki..



A wieczorem idzie pierwszy do sypialni. Kładzie się do łóżeczka, zaczyna rozmyślać i fantazjować o całym dniu. Ręce pod kołderką operują przy kroczu, pała staje, napięcie rośnie... I co praktycznie się nie zdarza - spontanicznie nawołuje Liska.

- Tak? - odpowiada wchodząc Lisek

- Obciągniesz miiiiiii...? - zaciąga prosząco-błagająco Miś, jednocześnie przeciągając się figlarnie na łóżeczku, odsłaniając spod kołdry, swoje włochate umięśnione łydy i uda oraz małe co nie co, sterczące w centralnym punkcie.

 
- Achaaa... - zareagował na ten widok Lisek - Daj mi minutkę - dodał, po czym zniknął w łazience.

Misiek, nie mogąc się już doczekać sięga po żel, aby nawilżyć kutasa dla pieszczot w oczekiwaniu na Liska.  Specjalnie wybiera ten najbardziej neutralny zapachowo i smakowo.

Wraca Lis i bynajmniej nie zaczyna pieszczot od krocza. Kładzie się na Miśku. Dociska mu sztywnego kutasa do brzucha i zaczyna pieścić suty. Obserwując reakcję partnera, po chwili odpowiada:

- I kto powiedział, że trzeba Misiowi krępować nogi i ręce? Ja widzę, że wystarczy go zablokować centralnie. I co z tego, że może wierzgać nogami, jak nic z "nim" nie zrobi.

"Fuck!" - pomyślał Miś - "Ma racje". Nie dość, że Lis stymuluje mu suty, to przyciśnięty do ciała kutas, choć niby zblokowany, to jest też jednak nieźle bodźcowany między dwoma brzuchami. A im bardziej Miś stara się rzucać, tym bardziej kutas "obrywa".

- No dobre to - przyznał z uznaniem Miś - Może i nawet lepsze uczucie, niż przy tym jak mam zblokowane kończyny, bo penis więcej bodźców dostaje...

W końcu Lisek wstał, uwolnił na chwilę kutasa Misia i zaraz chwycił w garści całe krocze. Wymasował, po czym zaczął walić kutasa Miśka, co jakiś czas macając drugą ręką za suta.

No i w końcu Miś się doczekał. Lis nachylił się i zaczął języczkiem pieścić główkę. Ale co trochę polizał, to zaraz znów mu walił ręką. Po kolejnej wizycie w ustach, zapytał się Misia, czy używał może żelu? 

- No tak - odparł zaskoczony pytaniem Miś.

- A bo nie przepadam...

- Ale specjalnie nawet wybrałem taki najbardziej neutralny jaki mamy, bez smakowy i zapachowy... - chciał się wytłumaczyć Miś.

 - No ale nie lubię po żelu...

"- Nosz kurwa panienka się znalazła!" - przeleciało w myślach Misiowi - "...jeszcze zaraz znowu poprosi, by go przepłukać...(czytaj)"

Ale Lisek o nic nie prosił. Po prostu już tylko walił Miśkowi ręką, a zaczął to robić na tyle monotonnie, wręcz mechanicznie, że Miś już nie czerpał z tego przyjemności. Tym bardziej, że Lis tak się dopierdzielił do żelu, a teraz waląc, całkowicie zapomniał o nawilżaniu kutasa.

Miś już wiedział, że nic z tego nie będzie. Magia prysła. Kutas w pół zwodzie i nawet pieszczenie sutków nie pomaga. Bez sensu już dalsze te "męczarnie". 

Przerwał Liskowi i wyciągniętymi łapkami przyciągnął go do siebie i tylko się wtulił...


Przez jakiś czas tak leżeli, po czym Lisek wstał i poszedł sobie...

sobota, 12 listopada 2022

22.11.12. Misiowi mało jeszcze...?

22.11.12. W zasadzie teraz jest taki czas, że Miś codziennie chce się pieścić i kochać. Co-dzien-nie! Każde takie doznanie, zamiast rozładowywać tylko wzmaga popęd. Miś budzi się napalony, lecz dobrze zna Liska i wie, że o 4 czy 5 nad ranem, nic by nie zmalował swoim sterczącym kutasem. Wstaje i (nie)grzecznie odczekuje bliżej ludzkich godzin. 
 
Gdy wraca do sypialni po 7, Lis już nie śpi. Z zadowoleniem kladzie się na niego, a ten w szoku...

 - Jeszczeee...? Ale ja... nie dam rady... - odzywa się speszony Lisek.

Może i Lisek nie dałby rady, ale pomoc ręką w pieszczotach, by ulżyć Misiowi jest zawsze mile widziana. Szczęśliwie tym razem Lisek to zapewnił, więc Misia suty jeszcze bardziej pieką. I kolejna poducha została obspermiona również... 


 

piątek, 11 listopada 2022

22.11.11. Typ jest niemożliwy

22.11.11. Taka sytuacja w dzień wolny, po śniadaniu. Miś z Lisem na sofie oglądają odcinek serialu. Strasznie słaby, co zgodnie komentują. Miś nawet stwierdza, że cała pokazaną główną bitwę, to by przewinął. Tak to sfilmowane, że całkowity brak zaangażowania widza. 

Z nudów, Miś za to patrzy na siebie. Białe soxy, grafitowe krótkie spodenki sportowe, owłosione umięśnione łydki i uda, czerwona koszulka. Nosz kurwa, sam na siebie napalił(by) się tym widokiem. Trochę smyra swoimi girami po nogach Liska, ale nie przesadnie. Poczeka z pieszczotami, wiedząc jaki bywa Lis.

Odcinek się skończył - Miś rusza. Z jednego końca sofy, na drugi gdzie leży Lisek. Przytula się, mizia, całuje. A Lisek przykulony, znów jakby zaskoczony i speszony sytuacją.

- Miś się kokosi - odzywa się z uśmiechem Lisek.

- Tak - potwierdza Miś i nie przerywając kudłów mówi dalej - Chodźmy do łóżeczka pobawić się razem...

Miś patrzy na Liska wyczekując odpowiedzi... i już wie co będzie za chwilę...

- Aaa możemy później... Dopiero co skończył się serial. I taka zmiana klimatu...

Lis chyba zrozumiał, że to słabe argumenty, więc zaraz dodał:

- I potrzebuję się rozprostować...

- To na łóżeczku się rozprostujesz - odparł Miś, ale już z zamrożonym uśmiechem na twarzy, stopniowo cofając się znad Liska.

Wrócił na swoje wcześniejsze miejsce na sofie i przez chwile jeszcze tak trwał z udawaną pogodną twarzą. A w środku się wściekał. Po kilku minutach wstał, zrezygnowany przebrał się w domowe szare pełne dresy i zajął swoimi domowymi obowiązkami...

Ku zaskoczeniu Misia, po południu jednak nadeszło to Liskowe "później". Przeszli do sypialni. Poszli w ślimaka, jednocześnie rozbierając się wzajemnie stojąc przed łóżkiem. W końcu Miś położył się na plecach, a Lisek dobrał do jego sutków. Gładził, ssał i wykręcał je, a Misiek wzdychał głośno i wił się z rozkoszy. 

Zamienili się miejscami. Teraz to Miś pragnął dogodzić Liskowi. Od ślimaka, zjechał jęzorem do krocza i zatopił nim swój nos. Z jednej strony wąchał aromat swojego samca, a jednocześnie czubkiem języczka delikatnie miział po worku. Wędrował tak wzdłuż kutasa do samej główki. Wyniuchał ją i wylizał dokładnie, zanim zatopił w ustach całego penisa. Gigant ledwo się mieścił. W pewnym momencie, Lisek kładąc dłoń na głowie Miśka delikatnie dał mu znać, by zaczął bardziej pracować głową. Misiek podpowiedział Liskowi, że spokojnie może śmielej go łapać za głowę i dociskać mocniej, gdy mu robi loda. I Miś za chwilę to poczuł, dławiąc się raz za razem. Z obślinioną mordą i łzawiącymi oczami, był uległym psem gotowym zrobić wszystko, by zadowolić swojego właściciela.

Po dobrych 45 minutach tej gry wstępnej, zrobili sobie przerwę. Misiek poszedł do łazienki szykować dupkę, na drugą połowę łóżkowych zabaw.

 

Rozpoczęli od pozycji klasycznej. Gdy Lisek pierwszy raz wszedł po same jaja, Misiek zaczął cały dygotać. Gorący, gruby kutas Liska dosłownie rozsadzał mu zwieracze i dziurkę od środka. Misiek choćby chciał, nie mógł się uspokoić i zapanować nad dziurką. Każdy minimalny ruch ze strony Liska powodował, że  dziurka coraz mocniej zaciskała się, wzmagając  dreszcze i drgawki całego ciała. Lisek musiał pomału wyjść, aby Miś się uspokoił i ochłonął. Za drugim razem poszło już gładko. Dupka przyzwyczaiła się do kutaska i Lisek mógł zacząć posuwać Misia. Nie przyspieszał. Jego ruchy były wolne, rytmicznie i za każdym razem dogłębne, co wywoływało u Miśka głębokie westchnienia i delikatne jęki. 

W przerwie między zmianą pozycji, Miś ponownie dossał się do kutasa. Przy okazji Lis dostał komplement, bowiem Misiek wyznał mu, że jak widzi jego sterczącą maczugę, to dosłownie dostaje pierdolca na jej punkcie. A dzisiaj Lis mega grubego chuja miał. Miś nawet nie wiedział co się dzieje, przecież znał ten sprzęt dogłębnie od każdej strony, ale dziś... taki apetyczny, wielki i gruby! Lis to chyba mega podniecony musiał być, że mu jeszcze bardziej urósł, czy Miśkowi się tylko tak zdawało?

Przeszli na jeźdźca. Nie. Miśkowi nie mogło to się jednak wydawać. Dosłownie ustnie kurwił przy każdym podskoku, ku widocznym zadowoleniu ze strony Liska. Tu już ostro się jebali i bez zahamowań, dopóki Lis nie spuścił się w środku i zapłodnił Miśka, a i Miś wystrzelił ze swojego pędzla i pobielił nie tylko Liska, ale i pobliską ścianę. 

A po wszystkim, zamiast pójść od razu pod prysznic, zalegli razem w drzemce...



niedziela, 6 listopada 2022

22.11.6. Power Miś

22.11.6. Miś nad ranem: obudził się jak zwykle przed Liskiem, nakręcił na jebanie, umył dupę, wrócił do sypialni, ponownie do łóżka. Lisek akurat chrapał w dogodnej pozycji, leżąc na plecach, więc Misiek tym razem nie zastanawiając się długo, zanurkował mu pod kołdrę w kierunku krocza.

Kiedy Miś obczaił, że Lisek już dość dobrze się przebudził od lodzika, od nurkował spod kołdry na powitalnego buziaka. Poszli w namiętnego ślimaka, lecz Misiek pragnął jednak wrócić do poprzedniej pozycji. Wyrwał się spod ust Lisa i językiem, podążając od szyi, przez klatę, brzuch dotarł z powrotem do krocza. Znów mógł go lizać. Każde jajko, cały worek i penisa od podstawy, przez główkę, okręcając się wokół niej, aż po sam czubek. Połykał całego i bawił się... wróć... dławił się nim.


Jak Miś skończył nasyciwszy się, kutas był cały w ślinie. Idealnie prosty, twardy i wilgotny, by się nadziać i ujeżdżać Liska.

Gdy znudził się pozycją, objął Liska rękoma za plecy i obrócił ich razem o 180 stopni, tak że teraz Misiek leżał na plecach, a Lis cały czas będąc w środku, zapinał go na pagony.


Później dynamiczne przejście w kwiat lotosu.  Wzajemne dociskanie się do siebie, by za chwilę Lisek znów leżał na plecach, a Miś na nim podskakiwał.

Gdy kutas ponownie wyskoczył, przyszedł czas na kolejną zmianę pozycji. Lecz zanim to nastąpiło, Miś wykonał dwie rzeczy. Po pierwsze dobrze naślinił kutasa w ustach. Po drugie, sięgnął po poppersa. Teraz Lisek mógł go ostro posuwać na pieska, a jebany jak kundel Misiek - odlatywał. Ich wzajemne ruchy zgrywały się, nie wiedząc kto na kogo i w kogo bardziej się nadziewa.

Wymęczeni ponownie przeszli do ulubionej pozycji Liska, czyli na jeźdźca. Tym razem, Misiek już spokojniej ujeżdżając kutasa, również sam swojego jebał ręką. Spuścił się Lisowi na klatę, a będąc w ekstazie uniesień, nie utrzymał kutasa w tyłku i Lisek zjebał się Miśkowi na jaja.


wtorek, 1 listopada 2022

22.11.1. Dobre jebanie po długiej przerwie

22.11.1. Po powrocie domu ze spaceru rozebrali się, standardowo zdejmując spodnie. Lis musiał jednak się zgrzać, bo po kilku minutach pozbył się również koszulki, odsłaniając tors. Siedział tak rozwalony na sofie, w samych boxach i skarpetach. I jeszcze ta naga klata... 
 

Cały ten widok na Liska, rozpierdolił na maksa Miśka od środka. Chuj z fochem. I tak do niczego dobrego to nie prowadziło. A Misiek chciał się w końcu dobrze jebać. Pognał cichutko do łazienki, po drodze zgarniając nowe jocksy.
 
- O mmm... Nowe? Tych jeszcze nie widziałem. - odezwał się Lis, gdy wrócił do sofy Miś.
- Mhm, ale w sumie już nie "takie nowe". Są już od... trzech miesięcy?... i nie pierwszy raz mam je na sobie. - oparł Miś
- Tak? - zapytał ze zdziwieniem Lisek
- Już dwa razy miałbyś okazję je zobaczyć na mnie, gdybyś tylko chciał, ale do niczego nie doszło.
- Jak to? Kiedy? - pytał coraz bardziej zaskoczony Lis i zaraz kontynuował - Raz to chyba się domyślam... wtedy, gdy późno z pracy wróciłem...
- Nie. - odpowiedział Miś - Raz to było, gdy za tobą "krążyłem" i w końcu w kuchni tak się do ciebie zalecałem, a ty nic.. tylko opowiadałeś o pracy... A drugi raz... już nie pamiętam dokładnie... na sofie, kiedy kiziałem po udach, klacie, kroczu...
- A to ja nic w ogóle nie wyczułem - odparł Lis
- No właśnie! - skomentował Miś i dodał - Lepiej teraz chodź do sypialni.
 

W łóżku, na rozgrzewkę gry wstępnej, zaczęli od tego co Miś kocha, czyli pieszczoty sutków. W końcu też (sic!) powiedział o swojej fantazji byciu skrępowanym, z przywiązanymi kończynami do łózka pod czas pieszczot. Lisek przychylił się do pomysłu, stwierdzając, że trzeba tylko odpowiednie wiązania znaleźć. A tym czasem, standardowo swoimi nogami zblokował Misia nogi, przytrzymał rękę, a drugą gładził po klacie i pieścił sutki.


Miś jęczał, wzdychał, wierzgał, ale nic nie mógł zrobić. Uspokajał się, gdy Lisek przerywał i głaskał mu ręką, po klacie i brzuszku. Lecz za chwilę, wystarczyło ni to przypadkowo trącić delikatnie palcem o sutek. Miś od razu reagował. Mocny uścisk i Misiek znów odlatywał, a kutas w jocksach wibrował. 

Gdy już na maksa rozpalił Miśka, podniósł mu nogi i zanurkował do rowa. Miś jakoś specjalnie za lizaniem mu dupska nie przepadał. Ot takie bardziej neutralne doznania. Tym razem trzeba przyznać, że ten rimming w wykonaniu Liska i jego języczka był boski. Być może to kwestia wielomiesięcznej przerwy od pieszczot dziurki, a może to ten języczek Lisi, tym razem tak sprawnie kręcił się i pobudzał dziurkę.

Poszli w ślimaka, a Lis ocierając kutasem o rowa, już się nie mógł doczekać. Już  szykował się by wejść, lecz Misiek chciał najpierw go poczuć w ustach. Lis więc uklęknął, tuż przed twarzą prezentując mu kutasa. Misiek dobrze wyssał i nawilżył to bydle, bowiem dobrze wiedział, że za chwilę tak jak teraz w ustach, będzie mieć go po same jaja w ciasnej dupie.

Znów włochate, umięśnione nogi Miśka powędrowały do góry i na pagonach Lis wszedł w niego. Gdy dotarł do końca, obaj odetchnęli z przyjemną ulgą. W końcu, ponownie mogli się wzajemnie poczuć od środka.

Gdy zmienili pozycję na boczną, Misiek już wiedział, że dla dalszej zabawy musi sięgnąć po poppersa.

Gdy przeszli na pieska, Misiek wystawił kutasa z jocksów i zaczął sobie walić. Zrobiło to na tyle istotną różnicę w odczuciach z tyłu dla Liska, że gdy Miś przestał, to za kutasa złapał Lis i on mu walił.

Kolejna zmiana pozycji, tym razem na jeźdźca, którego tak uwielbia Lisek. Misiek prócz ujeżdżania Liska, walił sobie tak skutecznie, że zachlapał i Liska i dopiero co zmienioną pościel na poduszce.

Po wszystkim, nie był już w stanie dalej przyjmować Liska od środka. Dlatego zszedł z niego i wylądował mu z głową w kroczu. Zrobił Liskowi soczystego lodzika z połykiem.

 


sobota, 29 października 2022

22.10.09/11/13/15/19/20/23/26/29. Paździenik zbiorczo...

22.10.9. Jak to w niedzielę, do salonu wkroczył nagi Lis i zakręcił kutasem. Miś w drodze do sypialni, na wszelki wypadek zahaczył o łazienkę, by odświeżyć kutasa (sic! - nadal w pamięci ma ostatnią akcję...). W łóżku wzajemne pieszczoty, obciąganie na zmianę i walonko na dwa kutasy w garści, z jednoczesnym spustem. Miś nawet zaszalał, bowiem razem z żelem, wyciągnął też poppersa do zabawy. Ku uciesze Misia, przy waleniu niuchnęli razem. Było miło, błogo. Misiowi nawet przez chwilę przebiegła myśl, czy nie przerwać igraszki i pójść szykować tyłek. Ale nie... Nawet po popersie, nie był na tyle napalony, by ulec Liskowi. 
 
 
22.10.11. Nie warto, dreptać w miejscu lub stale, tymi samymi ścieżkami. Od czasu do czasu, trzeba rozejrzeć się wokół, a nawet podążyć trasą chwilowo zmienioną... 

22.10.13. Miś był gotowy schować swojego focha i dać Liskowi to, czego ten od tak dawna pragnie. Wszystko było przygotowane, łącznie z nowymi jocksami pod dresem. Lecz... Lis zupełnie nie wyczuł tej intymnej atmosfery, którą roztaczał w jego kierunku Miś... Dzban z tego Liska!
 
 
22.10.15. No jebać Miś chciał dziś. I choć, jak drapieżca obejmował Lisa, jeździł mu po rowie sterczącym kutasem, to wyszły z tego tylko wzajemne lody. Przy okazji, Lis bardzo dobrze wypieścił Miśka i chyba to już czas, by następnym razem pójść na maksa. Miś będzie domagać się, aby go skrępować przywiązując kończyny do łóżka. Wtedy Lisek może do woli bawić się jego sutami, kutaskiem i ciałem, a Miś wyjąc z rozkoszy, będzie szarpać kończynami za wiązania. O tak... Trzeba tylko zawczasu przygotować mocowania na nogi i ręce.
 

22.10.19. Miś od samego rana podkurwiony... Głupi! Znów próbował z rana, w łóżku do Liska trochę aktywniej poprzytulać się, a w nagrodę dostał słowne bęcki (Miś swoim zachowaniem przeszkadzał Liskowi "dospać"). I taka oto była środa - dzień loda. Nomen omen, nawet do krocza Miś nie zdążył dojechać z pieszczotami...
 
22.10.20. Libido 0. Co za dzban !!!


22.10.23. Znowu dzban! 
 
22.10.26. Środa dzień loda. Miś rankiem zanurkował pod kołdrę i dobrał się Liskowi do krocza. A ile przed tym Miś miał stresu: że może za wcześnie rano, że może lepiej poczekać do budzika, że co będzie jak pogoni. A Misiek tylko chciał sprawić przyjemność swojemu chłopakowi. Udało się! Lis miał przyjemną pobudkę, a Miś został nakarmiony świeżymi proteinami. I był tym na tyle zaspokojony, że podczas wzajemnego prysznica już nie mógł dojść. Choć kutas twardo stał, to ani ręka Lisa, ani jego pieszczoty sutków, ani nawet ręka Miśka nie dały rady. Ale Misiek tak ma. Satysfakcję czerpie dając radość partnerowi. Tyle ze później, napięcie wraca. Tak tez było i tym razem. Będąc w pracy, Miś wysłał na komunikatorze wiadomość ze potrzebuje dogrywki. Lisek odpisał, że postara się. I na tym się skończyło...
Dobrze, że Miś po powrocie do domu zwalił sobie, bo oczywiście Lis całkowicie zapomniał. Okej, wrócił później z pracy. Może był wykończony psychicznie i fizycznie? Miś rozumie, lecz w następnych dniach też było o nim zapomniane. 


22.10.29. Miś ostatnim czasem ma mętlik w głowie. Czy on w ogóle kocha Liska?


niedziela, 25 września 2022

22.9.25. Drzemka w kroczu

22.9.25. "Jak niedziela to... z Lisem, do łóżka, do łóżka..." - tak można zaśpiewać, w rytm znanej piosenki. Cóż... To ostatnio się sprawdza i tyle. Tym razem, Lis nie naganiał, tylko ot tak poinformował w ciągu dnia, że na trochę położy się do łóżeczka - rozprostować się. 
"W sumie, czemu nie..." - pomyślał Miś i podążył za Liskiem. Nadarzała się dobra okazja, by nadrobić braki w przytulaniu, które ostatnim czasem Miś tak mocno odczuwał. 
Przytulasy szybko przerodziły się w macanki, zwłaszcza ze strony Liska, który łapkami poszukiwał drogi do sutków Misia. A jak się już do nich dobrał, to Misiek mógł tylko położyć się na plecach i całym ciałem oddawać się rozkoszy, jaką fundował mu Lisek. Całkowicie należał już do Liska, który kontrolując mu sutki, mógł z nim robić wszystko. Lis wie również, jak dodatkowo rozpalić Miśka doprowadzając do szaleństwa. Swoim ciałem, zblokował rękę i obie nogi Miśkowi, więc ten mając ograniczone ruchy dla wyzwolenia emocji, głośno jęczał i wierzgał, bezskutecznie próbując się uwolnić.
W końcu zjechał głową do krocza Miśka. Podniecony mokry, sterczący kutas pragnął, by znaleźć utulenie w ustach. Lisek zaczął delikatnie, delektując się i zlizując Misiowy soczek z główki kutasa. Następnie język wędrował coraz niżej, napletek się odsłaniał, Miś w dreszczach i rozkoszy, a Lis obejmował już całą główkę ustami, krążąc w środku wokół niej językiem, masując wędzidełko.
- Mógłbyś go Misiu przepłukać troszkę ? - niespodziewanie zagaił Lis

- Okeeejjjj... - odparł zaskoczony Miś, trochę zbity z tropu.

"- Przecież rano go myłem?" - bił się z myślami Miś - "- Nie mógł tak szybko się zasyfić..." - kontynuował w myślach... 

Miś wstał i poszedł do łazienki, spełnić prośbę. 

"- Czysty, zero śladów, tak jak myślałem. A zapach ?" - Miś objął kutasa ręką, po czym przysunął ją do nosa i niuchnął.

"- Bez przesady, może to nie fiołki, ale też nie jebie..." - po czym namydlił kutasa i przepłukał.

- To teraz masz pachnącego fiołkami - rzucił zawadiacko Miś po powrocie do sypialni.

Niestety, o powrocie do obciągania nie było już mowy. Teraz to Lis leżał na plecach, wystawiając swojego naganiacza do loda. Cóż Miś lubi ssać kutasa Liska, więc nie grymasząc zajął się swoją robotą, jak zawsze z pasją.

- Chciałbyś może po ujeżdżać go ? - zagadnął Lis

- Y-y - wydusił z siebie Miś, cały czas delektując się chujem w mordzie.

I spił wszystko, czekając aż przestanie pulsować. Nakarmiony proteinami, zadowolony z siebie z dobrze wykonanej roboty, położył głowę na udzie Lisa i zasnął twarzą w kroczu. Odpływając czuł "ten" zapach. Czuł jak po nosie smyra go opadający kutas Liska, a ostatnie krople soku wyciekały na twarz,

 Zasnęli obaj.





NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE :