26.02.21.
Na wiosnę czas popracować nad zdrowiem psychicznym. Myślę, że budząca się do życia pora roku, będzie dobrym podkładem ku temu. Obecnie są już jakieś przemyślenia, ale brakuje czasu, a przede wszystkim sił, by dokładnie poukładać to sobie w głowie. O ile od strony fizycznej mam wizję, jaki chce być i mniejszymi, większymi krokami podążam w tym kierunku, to w sferze mentalnej jeszcze panuje chaos. Są pewne punkty zaczepne, ale nie połączone ze sobą w większą całość.
Na związek przypada właśnie finałowy czas, jaki dałem sobie, by podjąć decyzję "co dalej". Co zrobić, kocham Lisa i nie potrafię się odkochać (pomimo usilnych prób przekonania się do tego) - to na pewno wiem. W ostatnim czasie, dopiero po latach zrozumiałem/zauważyłem, że po pierwsze: istnieje coś takiego jak "język miłości", a po drugie: my w związku posługujemy się zupełnie innymi ich rodzajami. Nie ukrywam, obecnie mega to dało mi do myślenia. Tym bardziej, że podskórnie zawsze czułem, że Lis nie jest taki "zimny" wobec mnie, jakby się wydawało, ale nie dotychczas potrafiłem tego zrozumieć.
Tak, jak ze sferą fizyczną "udałem się do Mojego specjalisty", tak i teraz nadszedł czas, by ze sferą mentalną podobnie uczynić.


