Czuć presję przez kończący się czas. Na psychę, dodatkowo zaczęły ponownie się rzucać problemy związane ze związkiem. Na szczęście determinacja do zrealizowania celów, i drobne sukcesy osiągane przy pracy nad sylwetką, pomagają przezwyciężyć kryzysy. W masie, na wadze już pojawiają się odczyty poniżej 95 kg. Z doświadczenia wiem już, że potrzebuje jeszcze około tygodnia, by zagościły na stałe. W biegu na 5 km, brakuje minuty, aby zmieścić się w limicie 27 minut. Wizyty na siłowni dają satysfakcję, bo pomimo, że stopniowo zwiększają się obciążenia, to po, paradoksalnie czuję się wypoczęty i zrelaksowany. I fizycznie i mentalnie.
W ostatnim czasie mam całkiem sporo takich spontanicznych, krótkich, chaotycznych, przemyśleń życiowych. To, że świadomie zostawiłem na później rozwiązywanie problemów w sferze uczuciowej, nie oznacza, że one znikły i nie rezonują w środku mnie. Życie biegnie dalej, a nierozwiązywane problemy tylko się nawarstwiają. Niestety, ponownie to mocniej na mnie wpływa. Z początkiem grudnia miewam huśtawkę nastrojów. Na szczęście, trzymam się wypracowanego planu. I nawet, jak bardzo mi się nie chcę, to mobilizuje się i idę na siłkę. Przynajmniej wraca radość z dobrze wykonanego treningu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
czytasz?
napisz coś, skomentuj...