25.10.25.
Wiecie jak jest.
Nieznośna ciężkość, w sumie dość prostego, łatwego, ustabilizowanego życia.
Masz eleganckie buty. Pozornie dopasowane i wygodne, ale od których po dłuższym noszeniu bolą stopy. Haczyk jest tylko taki, że ty tego nie wiesz od razu.
Z początku nie zdajesz sobie sprawy z problemu, bo ból, raz jest, raz nie ma. Narasta stopniowo i szybko przemija. Gdy w końcu staje się zauważalnie uciążliwy, szukasz przyczyny, ale nie podejrzewasz, że to przez buty. Przecież są takie piękne i wygodne, więc dalej towarzyszą ci każdego dnia, na każdym kroku.
Stopy bolą już stale, nawet jak chodzisz boso. Kiedy przeanalizowałeś i wyeliminowałeś wszystkie inne potencjalne przyczyny, dociera do ciebie, że to te twoje ulubione buty.
Robisz sobie przerwę od nich. Jest poprawa. Kiedy wracasz, znowu gorzej.
Łudzisz się, że w końcu twoje ukochane buty i twoje stopy się dopasują, ale to nie następuje.
Co z tego, że razem dobrze wyglądacie, że twoje stopy idealnie pasują w środku, jak podeszwa ma nieodpowiedni profil do twojej stopy i z każdym kolejnym pokonywanym krokiem tobie szkodzi.
Z mega tęsknoty przychodzi ci do głowy, by kolejny raz spróbować zawalczyć o związek.
Przeglądasz swoje osobiste zapiski z ostatnich lat i czytasz, że wielokrotnie już tego próbowałeś.
Te słowa pełne bólu i rozpaczy, kiedy byłeś nieustająco ignorowany.
I co raz bardziej się dystansowałeś, by więcej nie cierpieć.
Zakładając, że tym razem uda się....
Tylko co dalej?
Rozum podpowiada, że w najlepszym razie, wrócisz do punktu wyjścia.
Do twoich niepisanych "kompromisów", w których to ty masz się dopasować.
A raczej rezygnować z...
Będziesz szczęśliwy?
Dużo czasu musiało upłynąć i trochę zebrać doświadczeń, by zrozumieć, że w takim związku nie potrafię się spełniać i realizować.
Rozdarty pomiędzy sercem, a rozumem.
Dajesz sobie czas do końca roku.
W miniony weekend miałem okazję uczestniczyć w kulturalnym, queerowym wydarzeniu.
Taka artystyczna uczta dla ducha, a przy okazji świadectwa osób LGBT..., które dają radość, nadzieje, miłość.
Zapewne każdy wyniósł z tego co innego. Spodziewam się, że raczej w pozytywnym tego ujęciu.
Mnie przygniotło.
Uświadomiłem sobie, że choć jestem szczęśliwie wyoutowanym gejem przed najbliższymi, to nie wyoutowałem się przed najbliższą mi osobą. Przed samym sobą.
Znów ten "swojski kompromis": nie mów, nie potwierdzaj, wymijaj, unikaj, uciekaj.
Ja mam dokładnie to samo. Raz na kilka miesięcy dostaję jakiś ochłap uwagi i czułości, który na chwilę uśpi, a potem i tak z powrotem wszystko wraca do frustracji i błagania. I też czas do końca roku. 3 lata proszenia się o zmiany w kilkuletnim związku to za dużo. Mam nadzieję że uda Ci się podjąć właściwą decyzję, jakakolwiek by była!
OdpowiedzUsuń